piątek, 17 lutego 2012

wielki powrót doktora Zło

Serio. Miałam rzucić całe to gryzipiórstwo w cholerę! Ale ktoś mi o czymś przypomniał dziś tak więc zamierzam zacząć nowy rozdział. Doktor Zło powrócił ze swoim" ironicznym'' blogiem. Hmm. Chwała mu za konsekwencję i upór. Wszyscy piszą blogi zaszaleję. Mam napad weny nocnej. Dziś nie polecę wam żadnego serialu, filmu, książki. Z prostej przyczyny ostatnia dobra książka w moich rękach pojawiła się wieki temu. Teraz zapełniam czas durnymi romansidłami. Zatem skoro nie będzie mowa o tym... to o czym? A więc o mężczyznach i ich Ego wielkości sporej kamienicy. Siedzą w swoich twierdzach, porozumiewają się tajną mieszanką dialektu sportowego, motoryzacyjnego, technicznego i Bóg raczy wiedzieć jakiego mając się za jedyne autorytety do spraw wszelakich. Moje drogie Panie. Bzdura. Mężczyzna nie jest niczym wyjątkowym... Będzie troszkę o przyjaźniach, które rozpadają się dzielone morzem niewypowiedzianych tajemnic, które potem coraz trudniej wyciągnąć na powierzchnię... Doktor Zło ma co do jednego rację. Nie ma co oglądać się na innych. Ludzi przez nasze życie przewijają się setki. Mniej lub bardziej przypadkowe zderzenia atomów w wielkiej kolbie świata. Ostatecznie nocne rozmyślania będą o otwartości... Czy ktoś, kto przypadkiem trafił na naszą orbitę... nie będzie tym jednym elementem który wywróci nasz system do góry nogami? Przypadkowo poznani ludzie wnoszą najwięcej. Dzięki nim możemy obserwować jaki rodzaj potwora z nas wyjdzie. Miało nie być dziś książki... kłamałam. Właśnie uświadomiłam sobie że w całym wirze krytyki dla męskiego rodu i rozmyślań nie wnoszących nic nowego zapomniałam, że jednak w moje dłonie wpadło coś wartościowego. Jak można walczyć z czymś co jest nieuniknione? Być kobietą w wysoce konserwatywnej chińskiej rodzinie książęcej jest trudno. Szczególnie jeśli jest się kobietą. Ciekawa świata kobieta? To już zagrożenie... poważne zagrożenie męskiej pozycji. Co z tym zrobić? Szukać pretekstu żeby sprzedać. Tak... trzeba jak najszybciej sprzątnąć własne podwórko... nie może być tak, żeby kobieta obnosiła się ze swoją rodzącą się seksualnością. Wynik? Przeczytajcie sami... "Klejnot Wschodu" to opowieść o niezwykłej kobiecie... która w męskim świecie odnalazła siebie... Przykład wybitnego charakteru. Wzór dla wszystkich zaniedbanych kur domowych. Jeżeli macie dość swojej rzeczywistości... wniknijcie w ten orientalny świat... wchłońcie w siebie cząstkę dzikiego, niezależnego Klejnotu Wschodu.
Jest późno. Zaczynam popadać w zadumę więc lepiej zrobię jak zanurzę się w łóżku i zasnę.
Buziaki. B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz