Długo nie pisałam i wpływ na to miało wiele czynników głównie moje niedbalstwo i niekonsekwencja. Może i dobrze się stało. na świecie jest setki tysięcy blogów o niczym. Powroty są zazwyczaj czymś radosnym... ale co jeśli nie mamy do czego wracać? Stare sojusze się rozpadają i tracą znaczenie a nowe... w nowych nie mamy zadnej władzy. tak więc powroty szczególnie do środowiska gdzie prywata i egocentryzm wżarły się głęboko w naszą podświadomość jak gąsiennica w liść nie są miłe. Od kilku dni znowu mam swoich biologów ale włos się jeży jak widze dwie dziewczyny które mówiąc o swojej przeiwniczce nie mogły wykrzesać z siebie nic dobrego teraz całują się na dzień dobry i malują razem paznokcie. Moi drodzy takie jest życie i nic na to nie poradzimy. obrzydło mi to i nie zamierzam wchodzic w żadne układy zatem zagłebiając się w coraz to nowe lektury omijam całe to bagno kręgu wzajemnej adoracji. jedyne rozsądne wyjście jeśli nie chce się popaść w paranoję. Złota zasada numer jeden na studiach? układy... bez nich nie dostaniesz notatek, książek, kserówek i bóg jeden wie czego jeszcze. Ja proponuję wam alternatywę która wieje aspołecznym bełkotem ale liczcie na siebie. niekiedy cena układu długo odbija nam się czkawką a sam przedmiot targu nie był perłą a jedynie szklaną kulką.
Co wam dziś polecę? Po wielu tygodniach nużącej kampanii wyborczej oddaniu głosu na swoich kandydatów usiądźcie wygodnie na kanapie z kieliszkiem dobrego wina i zostawiając na jakiś czas boom na wampiry i inne supernatural things chociaż może nie do końca to jest takie oderwane od świata nierzecywistego ale spróbujmy. kilka dni temu w moje ręce wpała książka Frnciski Solar "siódmy M" autorka jest studentką jednego z amerykańskich uniwerków ale udało jej się stworzyć tzymającą w napięciu historię którą wam polecam. Młoda pani tanatolog detektyw i natrętny paparazzo zmierzą sie z serią tajemniczych samobójstw w zapomnianej przez boga i ludzi wiosce pełnej ponadgryzanego czasem nazizmu. Kim jest tajemniczy doktor Hidalgo którego rozpaczliwe prośby o pomoc sprowadza trójkę na tą niegościnną chilijską ziemię i wreszcie co znaczy tajemnicze M na ciałach samobójców? Musze przyznać jednak iż jak to coraz częściej nie udało uniknąć się zawiłego wątku poniekąd erotyczno miłosnego maskowanego wzajemną nienawiścią bohaterów a także gdy zbliżałam się do końca miałam wrażenie że epilog pisany był jakby na kolanie w pośpiechu pod czujnym okiem wydawcy który patrzył srogo na niedokończone dzieło. całość ogólnie na plus. Lecz ocenę pozostawiam wam.
Buziaki. B.